NÓŻKI

Kiedy już rączki zaczynają się maluchowi nudzić, a zabawki, których pełno w koło, w ogóle nie spełniają swojej roli, mały odkrywca rozpoczyna dalsze poszukiwania i w ten o to sposób, pewnego dnia rączki napotykają na nóżkę. Pulchniutka nóżka, zakończona równie pulchniutkimi paluszkami, staje się najlepszym przyjacielem niemowlęcia. Gimnastyka godna akrobaty, towarzyszy mu od rana do wieczora, bo czy ktokolwiek z nas potrafi sięgnąć stopą do ust? A czy ktoś potrafi włożyć do nich dwie stopy równocześnie? Wątpliwa sprawa. Tymczasem maleństwo radzi sobie doskonale. Ślinienie nóżki staje się wypełnieniem nudnych podróży w foteliku samochodowym, wózeczku, łóżeczku, a wreszcie przewijania. Potrafi doskonale zastąpić gryzaczek, przydaje się nawet podczas jedzenia zupki, można nią przecież pomóc mamie i popchnąć zawartość łyżeczki. Jak się nie uda, to może chociaż kopnie się łyżeczkę i wtedy zupka wyląduje na ścianie, a mama będzie robiła takie śmieszne miny. Nóżka jest także pożyteczna, kiedy leży się na podłodze, na brzuszku, kilka mocnych pchnięć, a ona przesuwa resztę ciałka do przodu. Wielkie zamachnięcie nogami w bok, a reszta podąża za nimi.